Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 8 Liga
Poranek na AWF-ie przyniósł jedno z bardziej emocjonujących spotkań 17. kolejki. FC Alliance, mimo gry bez zmienników, pokonało Synów Księdza 5:4, rewanżując się za jesienną porażkę 1:5 i odnosząc drugie zwycięstwo z rzędu po wcześniejszej serii niepowodzeń.
Początek spotkania był dość ostrożny, choć groźniej atakowali Synowie Księdza. Już od pierwszych minut dobrze między słupkami spisywał się Pryciński, który kilkoma pewnymi interwencjami dawał swojej drużynie sporo pewności w defensywie i był jednym z wyróżniających się zawodników początku meczu. Goście byli aktywniejsi, trafili również w słupek, a swoją przewagę udokumentowali dwoma golami zdobytymi w odstępie zaledwie minuty. Najpierw po szybkim przejęciu i sprawnie rozegranej akcji na listę strzelców wpisał się Ziembiński, a chwilę później prowadzenie podwyższył Jusiński, wykorzystując błąd bramkarza rywali. Alliance długo szukało sposobu na odwrócenie niekorzystnego wyniku. Jeszcze przed przerwą kontaktową bramkę dał strzał Chernukhy, po którym piłka odbiła się od jednego z obrońców i wpadła do siatki.
Po zmianie stron gospodarze szybko doprowadzili do remisu, jednak Synowie Księdza nie zamierzali oddawać inicjatywy. Najpierw ponownie wyszli na prowadzenie, a następnie po akcji Godzimirskiego i trafieniu Ziembińskiego odskoczyli na 4:2. Wydawało się, że prowadzący mają mecz pod kontrolą, jednak końcówka należała już do Alliance. Gospodarze najpierw zdobyli bramkę kontaktową, a kilka minut później doprowadzili do wyrównania. Gdy wszystko wskazywało na podział punktów, o losach spotkania przesądził Maksymovych, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo 5:4.
Dzięki temu zwycięstwu FC Alliance praktycznie zapewniło sobie utrzymanie i kontynuuje udaną końcówkę sezonu. Synowie Księdza mogą natomiast żałować niewykorzystanej szansy, bo jeszcze na kilka minut przed końcem mieli ten mecz pod pełną kontrolą.
Jeżeli ktoś przed pierwszym gwizdkiem szukał meczu pełnego zwrotów akcji, to starcie Shitable z Kresowią Warszawa z pewnością spełniło wszystkie oczekiwania. Spotkanie miało wszystko, czego można oczekiwać od końcówki sezonu – gole, nieustannie zmieniające się prowadzenie oraz dramaturgię, która utrzymywała się aż do ostatniego gwizdka sędziego.
Od początku było widać, że gospodarze nie zamierzają pełnić jedynie roli tła dla zespołu walczącego o miejsce w czołowej piątce. Shitable grało odważnie i skutecznie wykorzystywało swoje okazje, dzięki czemu szybko pokazało, że Kresowię czeka znacznie trudniejsze zadanie, niż mogło się wydawać przed meczem. Goście odpowiadali jednak tym samym i już od pierwszych minut trwała prawdziwa wymiana ciosów. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana. Żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie bezpiecznej przewagi, a wynik zmieniał się niemal z akcji na akcję. Raz bliżej prowadzenia byli gospodarze, chwilę później inicjatywę przejmowali goście. Ostatecznie po sześciu trafieniach na tablicy wyników widniał remis 3:3, który idealnie oddawał obraz wydarzeń na boisku.
Po zmianie stron emocji było jeszcze więcej. Obie ekipy grały ofensywnie, momentami całkowicie zapominając o kalkulacji. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk niczym w kalejdoskopie. Gdy wydawało się, że Shitable jest o krok od sprawienia niespodzianki, Kresowia potrafiła błyskawicznie odpowiedzieć. Kiedy z kolei goście obejmowali prowadzenie, gospodarze znajdowali sposób, by ponownie doprowadzić do wyrównania. Decydujące momenty należały jednak do Kresowii Warszawa. W końcówce spotkania goście zachowali więcej zimnej krwi i zadali ten najważniejszy cios. Dzięki skutecznej akcji w kluczowym momencie meczu wyszarpali niezwykle cenne zwycięstwo 8:7, które może mieć ogromne znaczenie w kontekście walki o miejsce w TOP 5 i przepustkę do czerwcowego turnieju Superbet.
Shitable po raz kolejny pokazało ogromny charakter i mimo porażki zasłużyło na słowa uznania. Gospodarze byli bardzo blisko sprawienia niespodzianki, jednak tym razem zabrakło im odrobiny szczęścia. Kresowia natomiast udowodniła, że mimo utraty szans na podium nadal potrafi walczyć o swoje cele. Trzy punkty zdobyte po tak zaciętym boju smakują podwójnie i pozwalają z dużym optymizmem patrzeć na ostatnią kolejkę sezonu.
Spotkanie pomiędzy FC Legion UA a Force Fusion FC zapowiadało się niezwykle interesująco. Stawka była szczególnie wysoka dla gospodarzy, którzy w przypadku zwycięstwa wciąż mogliby liczyć się w walce o miejsce na podium. Goście mieli już natomiast zapewniony awans do wyższej klasy rozgrywkowej, jednak od pierwszego gwizdka było widać, że nie zamierzają odpuszczać tego meczu.
Początek spotkania był wyrównany, choć to Force Fusion stwarzało sobie zdecydowanie więcej groźnych sytuacji podbramkowych. Na posterunku znakomicie spisywał się jednak Andriy Prikaziuk, który wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki. Bramkarz Legionu prezentował świetną formę między słupkami i dosłownie zamurował dostęp do własnej bramki. Niewykorzystane okazje lubią się mścić i dokładnie tak było tym razem. Choć na pierwsze trafienie kibice musieli czekać dość długo, to właśnie Legion jako pierwszy znalazł drogę do siatki. W końcówce pierwszej połowy Pavlo Chornobai skutecznie wykończył jedną z akcji gospodarzy, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Do przerwy Legion prowadził więc 1:0.
Po zmianie stron ponownie oglądaliśmy zaciętą i pełną walki rywalizację. Kilka minut po wznowieniu gry zawodnicy Force Fusion FC doprowadzili do wyrównania za sprawą Oleha Leshchyshyna, który wykorzystał swoją szansę i przywrócił nadzieje gości na korzystny rezultat. Żadna z drużyn nie zamierzała jednak zadowolić się remisem. Akcje sunęły raz pod jedną, raz pod drugą bramkę, a emocji nie brakowało do samego końca. Na około dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem ponownie błysnął Pavlo Chornobai. Zawodnik Legionu popisał się kapitalnym uderzeniem, nie dając najmniejszych szans bramkarzowi rywali i po raz drugi tego dnia wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Gospodarze byli bardzo blisko niezwykle cennego zwycięstwa, jednak nie zdołali utrzymać korzystnego wyniku do końca. W samej końcówce meczu do głosu ponownie doszli goście. Po jednym z ataków Nazar Dydchyk doprowadził do wyrównania, ustalając wynik spotkania na 2:2.
Dla FC Legion UA remis oznacza utratę matematycznych szans na zajęcie miejsca na ligowym podium przed ostatnią kolejką sezonu. Force Fusion FC mogą natomiast z pełnym spokojem świętować awans do wyższej klasy rozgrywkowej, potwierdzając w tym spotkaniu, że nieprzypadkowo należą do najlepszych zespołów 8. ligi.
Batalia między pomiędzy piątym w tabeli FC Pers a ósmym FC Patriot miało ogromny ciężar gatunkowy. Sytuacja w lidze jest na tyle wyrównana, że ewentualne zwycięstwo gości mogło momentalnie wywindować ich do czołowej piątki, jednocześnie zrzucając gospodarzy tuż nad strefę spadkową.
FC Patriot weszło w ten mecz z jasnym planem i od razu ruszyło do ataku. Już w 1. minucie wynik otworzył Volodymyr Pedosiuk. Co prawda w 15. minucie Rahmatjon Abduhafizov wyrównał na 1:1, ale to goście wyglądali na boisku znacznie pewniej. W 22. minucie na 1:2 trafił Mykyta Rai, a zaledwie dwie minuty później Persów przed utratą kolejnego gola musiał ratować Kamol, wybijając piłkę z samej linii bramkowej. W 25. minucie goście i tak dopięli swego, podwyższając prowadzenie na 3:1. Mając dwie bramki przewagi, Patriot wyglądał na drużynę, która pewnie dowiezie zwycięstwo. Z biegiem czasu obraz gry jednak całkowicie się odwrócił.
FC Pers obudził się w najważniejszym momencie i rzucił do odrabiania strat. Sygnał do ataku dał w 33. minucie ponownie Abduhafizov, zdobywając bramkę kontaktową na 2:3. Goście wyraźnie stanęli, a zaledwie trzy minuty później do wyrównania na 3:3 doprowadził Kamol. Patrioci byli wyraźnie rozbici utratą przewagi, co gospodarze bezlitośnie wykorzystali. W 39. minucie FC Pers zadał decydujący cios, wychodząc na prowadzenie 4:3, którego nie oddał już do końcowego gwizdka.
FC Pers zaliczył kapitalny powrót, wyciągając wynik z 1:3 na 4:3 i pokazując na boisku ogromny charakter. Dzięki tej wygranej gospodarze bronią swojej pozycji w czołówce tabeli, a FC Patriot na własne życzenie wypuszcza z rąk pewne punkty i ogromną szansę na ucieczkę z dolnych rejonów ligowej hierarchii.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)